Czekałam przed gabinetem Trzeciego Tsuchikage. W końcu usłyszałam za drzwi:
-Proszę wejść!
- Witam- powiedziałam wchodząc do gabinetu.
-Witaj Yuki. Wiesz po co cię wezwałem prawda???- zapytał Ōnoki
-Ummm... Chodzi o misję, tak??-podrapałam się po głowie
-Bingo!-krzyknął, a następnie spoważniał i dodał- Miałem wysłać cię samą na tą misję, ale nie mogę tego zrobić.
-Hęęęę??? A to niby czemu???
-Idziesz po tajne dokumenty do Sunagakure. Jest to niebezpieczna misja, ponieważ na te dokumenty czyha wiele osób wrogich nam. Kilkanaście razy próbowano je wykraść.
-Dziadku Ōnoki!! Poradzę sobie!- (dop.aut. tu zwrot tak jak zwraca się Naruto do Tsunade) powiedziałam składając ręce na klatce piersiowej.
-Nie ma takiej opcji że pójdziesz sama! Pójdziesz z Kaito- powiedział i wskazał na osobę stojącą w kącie
-Że co?!?! Z tym JEŁOPEM!!!!????-wrzasnęłam
-Uważaj na słowa ja tu jestem- powiedział i podszedł bliżej
-Grrrrrrrr.... Niech będzie pójdę, ale ...
-To świetnie już, już ruszać się. Wyruszacie za pól godziny.-przerwał mi Tsuchikage.
Wyszłam szybkim krokiem z gabinetu i pokierowałam się w stronę domu. Nie mogłam uwierzyć, że dziadek Ōnoki wysłał mnie na misję z tym... tym... idiotą. Nie cierpię go.To wszystko zaczęło się kiedy byliśmy jeszcze geninami. Byliśmy wtedy w jednej drużynie. Z Kaito nawet lubiliśmy się. Jednak zmieniło się to kiedy pokonał mnie na egzaminie na Chuunina. Wygrałabym z nim, ale on podczas nieuwagi sędziego użył zakazanego jutsu i mnie pokonał. Myślałam, że później go zabije. Przez niego nie mogłam wyjść z łóżka przez 3 tygodnie, a przez tydzień leżałam w szpitalu w ciężkim stanie. Znienawidziłam go po tym. Chciałam się na nim odegrać, ale nie było kiedy. Tak to w skrócie wyglądało.
Czekałam ma Kaito pod wejściem do Iwagakure. Przyszedł 20 minut spóźniony. Przywitałam go jakże ciepło:
-Idioto!Spóźniłeś się!!
-Wow. Co za miłe powitanie-powiedział
-A jakiego się spodziewałeś ty...
-Tak wiem co powiesz. Może zaoszczędzić swoje gardziołko-przerwał mi uśmiechając się głupkowato
Myślałam, że nie wytrzymam, więc zaczęłam biec. Po chwili koło mnie pojawił się Kaito. Przyśpieszyłam kroku, na co on zareagował tak samo.
Zaczęło robić się ciemno. Postanowiłam zrobić postój. Zeskoczyłam z drzewa, a Tebi Zatrzymał się kilka kroków przede mną.
-Robimy postój- stwierdziłam
-No dobra.-wzruszył ramionami.
-Dobra znajdź jakieś miejsce, a ja sprawdzę, czy nic tu nie ma.-powiedziałam i weszłam głębiej w las.
Nie odeszłam daleko, a już usłyszałam, czyjś śmiech. Schowałam się za krzakami. Chcąc podsłuchać o czym rozmawiałam wychyliłam się trochę. Na moje nieszczęście straciłam równowagę. Machnęłam ręką, żeby ją odzyskać ale przy okazji zaszeleściła liśćmi. Usłyszałam czyjeś kroki w moją stronę, więc postanowiłam wyskoczyć i uderzyć. Skoczyła na drzewo i zeskoczyłam na tą osobę z kataną. Zablokował cios kunai'em. Odskoczyłam do tyłu i schowałam swoją broń. Przykucnęłam i zaczęłam składać pieczęcie. Nagle światło księżyca oświetliło tą osobę. Moim oczom ukazał się blondyn z rozczochranymi włosami. Przestałam składać pieczęcie i wstałam. Za nim zobaczyłam kunoichi o różowych włosach. Na czole chłopaka zobaczyłam opaskę Konohy. Podeszłam do nich bliże i przywitałam się:
-Hej. Ummm... Przepraszam, że was zaatakowałam
-Nie ma sprawy Yuuki.- odrzekł blondyn
-A tak w ogóle to gdzie ty o tej porze lecisz ???-spytała Sakura
-Hehe. Raczej lecimy do Sunagakure-odpowiedziałam
-To jest z tobą ktoś jeszcze??? Kto to??? Gdzie on bądź ona jest???- zalał mnie masą pytań Naruto
-Tak jest ze mną Kaito i teraz nie wiem gdzie się podziewa, ale mi to nie przeszkadza. Może nawet się zgu...
-Ooo! Tutaj jesteś! Szukałem cię-pojawił się koło mnie Kaito
-Zgubić!!!! Zawsze musisz mi przerywać???!!!??!!-wydarłam się
-Oj nie bądź taka nie miła.-poklepał mnie po głowie
-Zostaw mnie!!! odsunęłam się gwałtownie
Dwójka shinobi z Konohy przyglądała nam się z uwagą. W końcu Naruto przerwał tą szopkę.
-Spokojnie.
-To jego wina!!-wydarłam się
-No chyba twoja-odpowiedział
-Grrrrr..... Dobra nie ważne ja idę spać. Na razie- powiedziałam i przeszłam pomiędzy krzakami i wskoczyła na drzewo.
-Dobranocka!!!-krzyknął jeszcze Naruto.
Nawet nie wiedziałam kiedy usnęłam. Rano obudził mnie Kaito, który trząsł drzewem, na którym usnęłam.
-Idioto!!! Spać mi nie dajesz.!!!
-Chcesz wykonać misję to złaź na dół.
Na te słowa pojawiłam się koło niego i za chwilę już biegłam. W pewnym momencie wbiegliśmy na pustynię. Od razu pomyślałam * Już niedaleko, ale nie wolno nam się zatrzymać. W każdej chwili może rozpętać się burza piaskowa*. No i jakbym wykrakała. Za chwilę zaczęło mocniej wiać.Po jakiś 5 min rozpętała się burza piaskowa.
-Kaito co zrobimy? Biegniemy dalej, czy gdzieś przeczekamy?-spytałam
-Lepiej i bezpiecznej będzie jeśli to przeczekamy. O patrz tam jest jakaś mała jaskinia. Może tam??-opowiedział
-Dobra-rzuciałam i zaczęłam biec w tamtą stronę.
Po jakiś 5 min siedzieliśmy w tej jaskini. Burza skończyła się dopiero nad ranem. W końcu mogłam wyjść z tej groty. Rozprostowałam kości i zaczęłam biec w stronę wioski. Nawet nie zauważyłam kiedy Kaito już biegł koło mnie. Dobiegając do wioski robiła się noc. Kiedy byliśmy na tyle blisko, że było ją widać usłyszałam wybuch. Zaczęłam biec szybciej. Przy wejściu do Suny zobaczyłam członka Akatsuki. Wymieniła porozumiewawcze spojrzenie z Kaito i zwolniłam bieg... Wykonałam kilka pieczęci i skoczyłam do góry. Pode mną pojawił się biały duży orzeł. Przeleciałam na nim nad murami Sunagakure. Moim oczom ukazała się scena walki. Przeleciałam nad członkiem Akatsuki i zeskoczyłam. Nie mogłam uwierzyć moim oczom ukazał się....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heh udało się... W końcu napisałam. Wiem, że pewnie nie spodobają wam sie moje wypociny, bo mi w ogóle się nie podoba, ale cóż. Macie i czytajcie. A i proszę o komcie jeśli to możliwe.
POZDRAWIAJKI DLA WAS :*:*:*:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz